Droga Mleczna
System Akwizycji Danych Wizualnych

M106

Michał Kania - astrofotografia

Chłodzenie matrycy[OK]
Rejestracja fotonów[OK]
Stackowanie ekspozycji[OK]
Poczucie bezkresu wszechświata[OK]

Techniczno-artystyczna dokumentacja Wszechświata w paśmie widzialnym i wąskopasmowym.

M106

M106 - astrofotografia, autor Michał Kania (Konuz)
Obiekt:
M106
Typ:
Galaktyka
Gwiazdozbiór:
Psy Gończe
Dystans:
ok. 22-25 milionów lat świetlnych
Sezon:
wiosna (marzec-maj, okołobiegunowy)
Paleta:
Ha+LRGB
Teleskop:
GSO 6" f/4 Astrograf
Kamera:
Player One Ares-M Pro
Montaż:
Sky-Watcher HEQ5 PRO
Łączna integracja:
13h 40'
Niebo (Bortle):
5
Galaktyka M106 (NGC 4258) - galaktyka spiralna z poprzeczką typu SAB(s)bc, położona w gwiazdozbiorze Psów Gończych, oddalona o około 22-25 milionów lat świetlnych. Znana jest ze swojej aktywności jako galaktyka Seyferta typu II oraz z niezwykle precyzyjnych pomiarów odległości dzięki obserwacjom - uwaga uwaga! - megamaserów wodnych (!) w jej jądrze. To właśnie dzięki nim M106 służy jako kosmiczna linijka kalibracyjna dla skali odległości we Wszechświecie, poza Cefeidami. W otoczeniu M106 znajdują się inne galaktyki, z którymi tworzy lokalną grupę. Ciekawostka: Z tymi megamaserami to ciekawa sprawa, nigdy nawet nie spotkałem się wcześniej z tym pojęciem. W skrócie, akurat dla M106 (bo są różne rodzaje 🤓) są to bardzo silne źródła naturalnego promieniowania mikrofalowego, emitowanego przez cząsteczki wody znajdujące się w pobliżu centrum galaktyki. Powstaje on w gorącym, gęstym gazie wokół super masywnej czarnej dziury, gdzie warunki sprzyjają tzw. emisji maserowej - zjawisku podobnemu do działania lasera, tylko w zakresie mikrofal Więcej można poczytać u źródła: https://www.urania.edu.pl/zasoby/megamasery.html Nieskromnie stwierdzam, że udała się ta galaktyka. Nawet udało się ładnie połączyć wodór (czerwona wstęga wyłazi z centrum niczym macka jakiegoś stwora wyjętego wprost z powieści H.P. Lovecrafta), ale halo na gwiazdach w luminacji bardzo wzmocniło moją kreatywność w wymyślaniu coraz to nowych łacińskich określeń na to, co o nich myślę. Na szczęście skończyło się bez rękoczynów (niech żyje perfekcjonizm!)
← Wróć do galerii